Apokalipsa

APOKALIPSA XX WIEKU

+

Sądzę, że nikt z tu obecnych nie doświadczył terroru hitlerowskiego, a wiedzę o wojnie czerpano z licznych opracowań historyków, naukowców i pseudonaukowców – książki, filmy fabularne i dokumentalne, a głównie internet prezentują ogromną ilość często nieprawdziwych, sprzecznych z faktami tzw. dokumentów i stąd pomysł, aby przedstawić tragedję okupacji z pozycji widzianej oczami młodego człowieka, bezpośredniego światka wydarzeń. Ponieważ jastem jadyną w tym rejonie osobą, która doznała traumatycznych okrucieństw tzw. nadludzi, wybór padł na mnie. Proszę o wyrozumiałość jeśli moje relacje będą niezbyt składne, ale z pewnością autentyczne, pozbawione uprzedzeń i zakłamań.

+

Muszę Państwa zapoznać z sytuacją rodzinną, bowiem miało to istotny wpływ na moje wojenne doświadczenia.

Ojciec był zawodowam wojskowym, a służbę rozpoczął w Legionach Piłsuckiego i brał czynny udział w dziejowej bitwie warszawskiej w 1920 roku, w której młoda, niedoświadczona i źle uzbrojona armia polska zwyciężyła przeważającą wielokrotnie hordę bolszewików. Było to niezwykle ważne, bowiem osłabione i zdemoralizowane działaniami I Wojny Swiatowej państwa  Zachodnie nie byłyby w stanie powstrzymać rosyjskiej mawałnicy i prawdopodobnie już wtedy cała Europa stałaby się komunistyczna.

 

Polska miała trzykrotnie na przestrzeni kilkuset lat istotny wpływ na losy naszego kontynentu – w roku 1683 król  Sobieski pokonał pod Wiedniem Turków i dzięki temu Europa uniknęła islamizacji, w roku 1920 „cód nad Wisłą” powstrzymał najazd komunistów, a w końcu ubiegłego stulecia masowy zryw społeczny zwany „Solidarnością” w sposób bezkrwawy  zdołał zakończyć ponury okres tzw. dyktaury proletariatu, co skutkowało odzyskaniem suwerenności Polski, a w konsekwencji zburzeniem muru berlińskiego, choć Niemcy i nie tylko oni twierdzą, że to właśnie likwidacja muru spowodowała upadek  komunizmu.

+

Zagrożenie agresją Niemców na Polskę stawało się corez bardziej realne. Napięta sytuacja powodowała wiele dyskusji prowadzonych w mojej obecności, ale słowo „wojna” było dla mnie całkowitym abstraktem – wtedy nia było kolorowych czaspoism, nie było telewizji, a radio nadawało krótkie wiadomości i muzykę poważną, tak więc, wszechobecne i kształcące, albo manipulujące media wówczas nie istniały.

 

Właśnie z radioodbiorników naród dowiedział się krótko przed wojną, że jesteśmy „silni, zwarci i gotowi”, a dowódca naczelny Rydz-Smigły zapewniał, że nie oddamy nawet guzika od munduru, ale dyplomatycznie przemilczał, że miał na myśli własny  mundur, bowiem jaż 18 września schronił się w Rumuni, wraz z guzikami.

+

1 września 1939 roku rozpocząła się II wojna światowa, a dla mnie skończyło się nieodwracalnie dzieciństwo, od tago dnia przez wiele lat byłem konfrontowany ze śmiercią i bestialstwem, a doświadczenia te pozostawiły wiele ran w mojej psychice, wprawdzie zaleczonych, ale niewyleczalnych. Był to przyśpieszony i niezwykle bolesny kurs przedwczesnej dorosłości.

 

4 września zostałem ewakuowany wraz z rodziną, oczywiście bez ojca, który brał udział w obronie stolicy – pociąg z uchodzcami ruszył z Warszawy w kierunku wschodnim, bo jak się wydawało, Polska miała podpisany pakt nieagresji z Rosją i po kilku godzinach w miejscowości Łuków samoloty niemieckie zbombardowały miasto, oraz stojący na bocznicy i oznakowany jako cywilny pociąg z uchodzcami. W ciągu kilkunastu minut zginęła, lub odniosła rany większość „przestępców wojennych”.

Postaram się unikać drastycznych opisów, muszę jednak stwierdzić, że widok ofiar, lub ich szczątków, głównie kobiet i dzieci, czy kobiety chroniącej się w rurze przepływowej z tułowiem dzieiecka bez nóg był wstrząsający.

 

Dalsza podróż pociągem była niemożliwa i ocalałych rozwożono furmankami do sąsiednich wiosek. Ja znalazłem się w miejscowości Leszczanka, gdzie 17 września zjawili się nieoczekiwanie Rosjanie i już wkrótce okazło się, że to nie jest pomoc wojskowa, lecz najazd na Polskę ze wschodu.

Okupację rozpoczęli bolszewicy od konfiskaty żywności, pozostwiając mieszkańców bez środków do życia, oraz masowych gwałtów, a znaczenie tego słowa poznałem w sposób bardzo poglądowy.

+

Dzięki staraniom ojca, który cudem zdołał uniknąć niewoli, bowiem po kapitulacji stolicy wojska polskie były wyprowadzane z Warszawy i w jadnej z tych kolumn znajdował się ojciec, który korzystając z ciemności zdołał wskoczyć do otworu w chodniku przy ulicy Nowogrodzkiej, gdzie znajdował się szpital Dzieciątka Jezus. O świcie stwierdził, że zbawienną kryjówką była wypełniona po brzegi kostnica szpitalna – temat do filmu Hitscocka, ale dzięki temu ocaleniu, późną jesienią 1939 roku wraz z matką wróciliśmy do  stolicy.

Okupacja w Warszawie, podobnie jak w całej Polsce była okresem walki o przetrwanie. Represje, teror i prześladowania nastąpiły natychmiast po kapitulacji. Również grabieże nie były obce najeźcom – dzieła sztuki i przedmioty wartościowe stały się lupem okupantów, do dziś można spotkać na niemieckich, także austriackich stołach srebra rodowe zrabowane w Polsce, oczywiście kradzieże te odbywały się w majestacie prawa – prawa wojennego.

Celem tych działań było osłabienie fizyczne i psychiczne ludzi uznanych przez nazistów za niepełnowartościowych i biologicznie niepożądanych, których zadaniem miały być proste, nieskomplikowae czynności, bowiem innych istoty podrzędne nie byłyby w stanie wykonywać.

Jeden z twórców teorii o nadrzędności rasy aryjskiej, Heinrich Himmler opracował w roku 1940 program edukacyjny dla istot niższego gatunku tzn. Polaków – mieli oni opanować sztukę liczenia do 500, oraz umiejętność składania podpisu, no bo „ordnung muss sein”, natomiast nauki czytania ten genialny plan nie przewidywał.

+

Wprowadzono godzinę policyjną, zakaz zbierania się większej ilości osób, co mogłoby być traktowane jako demonstracja, oraz wiele innych ograniczeń mających zniewolić i upokorzyć istoty niegodne miana czlowieka.

Lepsze restauracje, niektóre plaże i parki były zakazane – widniał napis: „Polakom i psom wstęp wzbroniony”. Oczywiście w rewanżu na latarniach (symbol szubiennicy) i murach cmentarnych umieszczano informację: „Tylko dla Niemców”.

Trodności zaopatrzeniowe były coraz bardzej dotkliwe,  ustalone przez okupanta racje żywnościowe pozwalały uniknąć śmierci głodowej, ale nie gwarantowały normalnego funkcjonowanie organizmu, miało to fatalny wpływ głównie na rozwój dzieci, ale taki był cel represji.

Dokładnie pamiętam drogę, którą przechodzłem kilka razy w tygoniu z domu do Pl. Wisona skąd odchodził tramwaj do śródmieścia. Przy jednej z ulic była piekarnia, a na wystawie poukładane estetyczie bułki i chleb, co działało na moją wygłodzoną wyobraźnię szczególnie mocno – ze łzami w oczach prosiłem matkę o jedną choćby bułkę, a matka również płacząc nie mogła spełnić prośby, bo na drzwiach wejściowych widniało puczenie – „Tylko dla Niemców”.

To, co można było wykupić na kartki pokrywało zaledwie 15% zaopatrzenia. Podstawowym produktem był chleb składający się min. z mielonych trocin, napój zwany kawą robiono z palonych żołędzi.

Z czasem zaczął funkcjonować nielegalny handel zwany szmuglem – zaopatrzenie mieszkańców Warszawy w różne artykuły żywnościowe i jednocześnie dla wielu źródło utrzymania było niezwykle ryzykowne, groziło bowiem zesłaniem do obozu koncentracyjnego.

Warszawaiacy prowadzili więc życie „na niby” ,- zgodne z zarządzeniami i prawdziwe – nielegalne, utajone. Ten insynkt samozachowawczy wytworzał się w narodzie przez długie lata niewoli, czyli rozbiorów.

Brakowało wszystkiego –  wody, prądu, gazu, węgla, a było to dotkliwe  szczególnie w zimie. W mieszkaniach temperatura wynosiła ok. 10 stopni i to tylko w jednym pomieszczeniu.

Wszelkie przewinnienia, istotne, lub spreparowane były bardzo szybko i niewspółmiernie wysoko karane, np. za nieprzestrzeganie zarządzeń okupantów , czy zaniechanie doniesienia o zamierzonym przestępstwie karano śmiercią.

Wprowadzono dowody osobiste – kennkarty i zaświadczenia o zatrudnieniu – ausweisy; dokumenty te należało zawsze mieć przy sobie, szczególnie po wzmożeniu tzw. łapanek. Akcje te miały ustalony przebieg – oddziały gestapo, policji, również wojska zamykały wyloty ulic i wywlekano mieszkańców z domów . W zależności od potrzeb zatrzymywano młode osoby do pracy przymusowej w Niemczech, ewentualnie wszystkich, bez względu na wiek i płeć w celu uzupełnienia stanu osobowego obozów koncentracyjnych w Mathausen-Gusen, lub w Auschwitz.

Byłem świedkiem łapanki na ulicy Miodowej; z kamienicy wyprowadzono matkę z niemowlęciem na ręku po czym usiłowano odebrać jej dziecko, doszło do szarpaniny i w końcu gestapowiec wyrwał niemowle z rąk kobiety i z całą siłą rzucił na ścianę kamienicy. Ciało dziecka powoli osunęło się na chodnik pozostawiając na tynku krwawy ślad. Scena ta wryła się w moją pamięć tak realnie, jakby to miało miejsce wczoraj.

Polowano też na dzieci. W pierwszych latach okupacji wywieziono do Niemiec ok. 200000 tysięcy polskich dzieci, których życiową tragedię był aryjski wygląd, a więc niebieskie oczy i jasne włosy. Dzieci te umieszczano w niemieckich rodzinach, których zadaniem było wychowanie poełnowartościowych hitlerowców. Do dziś żyją osoby poddane „przeróbce” na Niemców.

Nie talko hitlerowcy bombardowali Warszawę, również Rosjanie przyczynili się do zniszczeń i śmierci wielu meiszkańców stolicy. W czasie jednego z licznych nalotów w sierpnia 1942 roku grad bomb spadł na budynki mieszkalne przy ulicy Kozietulskiego na Zoliborzu, a jedna z nich wybuchła tuż przed wejściem do schronu, co spowodowało zmiażdżenie kilku osób przez dzwi prowadzące do schronu. Ja wraz z rodzią ocalałem, bowiem znajdowałem się w innej części tego pomiaszczenia.

+

Ojciec od początku okupacji był w podziemiu, które powstało  już 27 września, a więc dzień przed kapitulacą. Aresztowanie w roku 1943 jednego z niewielu wtajemniczonych w dane ewidencyjne żołnierzy AK i bestialskie tortury w siedzibie gestapo na Szucha 25, obecnie mieści się tam Ministerstwo Edukacji Narodowej, spowodowało konieczność natychmiastowego opuszczenia Warszawy. Od tego momentu, do końca wojny ojciec działał w lasach ostrołęckich. Ja z matką początkowo schroniłem się u znajomych, a we wrześniu ruszyliśmy w stronę Ostrołęki, aby być w pobliżu ojca. Podróż pociągiem była memożliwa, bowiem nazwisko nasze figurowało na liście poszukiwanych przestępcąw wojennych, pozostała więc wędrówka pieszo i to wyłącznie nocą, aby uniknąć ewentualnych kontroli. Odległość ok. 100 kilometrów pokonaliśmy w ciągu 2 tygodni, a miejscem zamiwszkania była wieś Józefowo niedaleko przystanku kolejowego Pasieki. Pewnego ranka obudziły nas odgłosy strzłów – okazało się, że hitlerowcy rozstrzeliwali pasażerów pociągu relacji Warszawa – Ostrołęka. Uprzednio przyszłe ofiary wykopały odpowiedniej wielkości dół, własny grób. Część oprawców znużona „p r a c ą”, jadła śniadanie siedząc na brzegu wykopu, gdy ich koledzy likfidowali rzekomych przestępców.

+

W sierpniu 1944 roku  wschód Polski został oswobodzony przez wojska Armi Czerwonej, ale radość trwała krótko, niebawem  po przejściu frontu rozpoczęła działalność bolszewicka służba bezpieczeństwa – NKWD i kontrwywiad wojskowy SMIERSZ.

Metody działania były typowe dla tzw. wyzwolicieli – grabieże, mordy, gwałty, aresztowania i egzekucje działaczy i partyzaantów, głównie żołnierzy AK zwanych później „żołnierzami wyklętymi” były na porządku dziennym. Nie oszczędzano również ludności cywilnej – 21 lutego 1945 roku żołnierze tzw. polskiej armi pod dowódctwem gen. Berlinga i oprawcy NKWD spalili wieś w okolicach Ostrowi Mazowieckiej, ludność wymordowano, kobiety i dzieci żywcem wrzucano do ognia.

Już w 1944 roku, a więc przed zakończeniem wojny, w Rzeszowskim zbudowali bolszewicy obóz koncentracyjny dla ludności polskiej, KZ Majdanek nadal był miejscem kaźni dla Palaków, głównie żołnierzy AK, ale już pod inną flagą i w imię innej, równie przestępczej ideologii.

Opis tragedi tamtych lat można ciągnąć w nieskończoność, ograniczę się jednak do tych kilku przykładów.

+

8 maja w francuskiej miejscowości Reims akt kapitulacji  Niemiec podpisał generał Jodl. II wojna światowa zakończyła się w Europie, ale na dalekim wschodzie trwała nadal. Koniec wojny był jednocześnie początkiem ponownej utraty suwerenności i terroru w Polsce, bowiem przywódcy państw alianckich Churchil, Roosevellt i Stalin  ustalili strefy wpływów na konferencjach w Teheranie i 11 lutego w Jałcie. Efekty tej ostatniej nazwano w Polsce „zdradą jałtańską”.

 

+

Zyczę wszystkim tu obecnym i ich potomnym, wszystkim ludziom na tej ziemi, aby nie doświadczyli nigdy hatakomby, którą byłaby III wojna światowa, ale jednocześnie trzeba uświadomić sobie fakt, ża aktualna sytuacja międzynarodowa  w Europie, Azji i Afryce nie wyklucza takiej ewentualności. Pozostaje jedynie nadzieja. że często powtarzany truizm ”powinniśmy się uczyć na błędach„ nie odnosi się tylko do jednostek, ale powinen obowiązywać całą ludzkość, a głównie tych, dla których każdy konflikt zbrojny jest okazją gromadzenia bogctwa, ale zapominają, lub nie chcą pamiętać, że ich ostatnia podróż do piekła będzie nieunikniona i bezpłatna.

 

Jerzy Konarzewski