Relikwie Jana Pawła II w Kościele Polskim w Wiedniu Drukuj
 
Jest bliżej nas…

 

Przyszli ze wszystkich stron Wiednia ludzie płci obojga w różnym wieku i różnej kondycji, dla których Papież nie był za swego ziemskiego życia i nie jest dziś kimś odległym, a kimś, na kogo zawsze można liczyć i komu ciągle można w modlitwie powierzać lęki i troski, których na emigracji nie brakuje.

„Przyjmij słowo Chrystusa, zaufaj Mu i podejmij swoją życiową misję. Ludzie nowego wieku oczekują Twojego świadectwa. Nie bój się, jest przy Tobie Chrystus”.
Dożyliśmy – jako wspólnota polonijna – niezwykłej chwili. Człowiek, którego większość z nas widziała na własne oczy i słyszała na własne uszy, został ogłoszony przez Kościół w ubiegłym roku Błogosławionym, a więc kimś, kto niezawodnie przebywa w Królestwie Niebieskim i z którego wstawiennictwa śmiało można korzystać. Mało tego – ów Błogosławiony przybył teraz do naszej świątyni na Rennwegu i jest w niej fizycznie obecny już po wsze czasy, dzięki kropli krwi umieszczonej w relikwiarzu. To Karol Wojtyła, jeden z najbardziej rozpoznawalnych Rodaków w historii świata, w latach 1978-2005 biskup Rzymu i następca św. Piotra, który chcąc kontynuować linię zmarłego po 33 dniach pontyfikatu swego poprzednika przybrał sobie imiona Jan Paweł II. Święty na nasze czasy, gigant wiary i modlitwy, niezwykle ludzki od początku do końca.
Kult relikwii znany był już od początku Kościoła i ma podstawy zarówno w Biblii, jak i w tradycji chrześcijańskiej. Izraelici oddawali cześć kościom swoich patriarchów, o czym czytamy w Starym Testamencie. Kości z kolei męczenników cieszyły się niezwykłym uznaniem ze strony pierwszych chrześcijan, którzy wierzyli, że mają przed sobą wielkich orędowników w Niebie. Bywało i tak, że chrześcijanie chowali swoich zmarłych jak najbliżej grobu jakiegoś świętego po to, by zapewnić sobie jego wstawiennictwo i opiekę. Z czasem pojawiły się wątpliwości na tle teologicznym, zaczął kwitnąć przeróżnego rodzaju handel relikwiami, oszustw na tym tle też nie brakowało.

„Powstań ty, który już straciłeś nadzieję. Powstań ty, który cierpisz. Powstań, ponieważ Chrystus objawił ci swoją miłość”
W dzień, kiedy Kościół wspominał – już po raz drugi – bł. Jana Pawła II, 22 października 2012 roku, w naszym kościele na Rennwegu działy się wieczorem historyczne chwile. Dzień wcześniej przygotowywał nas duchowo do tego dnia Ojciec Prowincjał Wiesław Śpiewak swoimi kazaniami, w których pokazywał nam postać Papieża jako kogoś, kto żył na co dzień Ewangelią. Już po godzinie 18 zaczęły do niego przybywać tłumy wiernych tak, że z czasem trudno było już wejść do świątyni. Pojawili się m.in. konsul RP Tadeusz Oliwiński wraz z małżonką, działacze organizacji polonijnych, nauczyciele. Przybyły poczty sztandarowe szkoły polskiej, górali i Żywego Różańca. Swoje piękne głosy prezentował chór „Gaudete”, a organowy kunszt (nota bene na instrumencie poświęconym przez Naszego Rodaka w czasie wizyty w 1983 roku, który był prezentem dla Niego od obu narodów: polskiego i austriackiego) p. Marek Kudlicki. Przyszli ze wszystkich stron Wiednia ludzie płci obojga w różnym wieku i różnej kondycji, dla których Papież nie był za swego ziemskiego życia i nie jest dziś kimś odległym, a kimś, na kogo zawsze można liczyć i komu ciągle można w modlitwie powierzać lęki i troski, których na emigracji nie brakuje. Jan Paweł II sprzyjał nam tego dnia  niezwykle. Mgła na lotnisku w Krakowie tego dnia sprawiła, że nie przyleciał do nas przed południem bp Wiesław Lechowicz, delegat Episkopatu do spraw Polonii. Na szczęście zabrali go ze sobą współbracia Zmartwychwstańcy podążający na tę uroczystość samochodem. Przypadek? Skądże znowu….

„Nie bójcie się. Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi i Jego zbawczej władzy. Otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych”.
Tuż przed rozpoczęciem Mszy św., którą koncelebrowało dwudziestu kapłanów zakonnych i diecezjalnych na czele z bp Lechowiczem, ksiądz Rektor Krzysztof Kasperek opowiedział o tym, jak doszło najpierw do zdobycia tej bezcennej relikwii w Krakowie od kard. Stanisława Dziwisza, a potem do jej umieszczenia w naszym kościele. Po kazaniu odsłonięto uroczyście piękny relikwiarz naszego Błogosławionego Rodaka (autorstwa p. Mariana Szali z Szaflar), zawierający kroplę Jego krwi. Liturgia, pięknie i bez pośpiechu sprawowana, w którą włączyło się spore grono wiernych, trwała sto minut. Po niej ludzie długo jeszcze zostali, modląc się w ciszy i w głębi serca.

„Bądźcie światłem, które świeci w mrokach obojętności i egoizmu”…
Kult relikwii – choć nieporównanie słabszy dziś niż w średniowieczu – ma w sobie coś niezwykłego. Święci są świadkami Boga, żywymi dowodami na Jego istnienie, a kontakt z ich szczątkami może znacznie ożywić wiarę w Boga (ale nie w samych świętych!). To tak, jakby usiąść przed przyjacielem i powierzyć mu w zaufaniu swoje troski i radości.
Ileż cudów już tego jednego dnia zdarzyło się na Rennwegu? Bóg jeden wie. Duszpasterze Polonii na czele z ks. Rektorem, głównym inicjatorem i organizatorem tego wydarzenia, wiedzą jedno – kolejny „czas łaski” zaczął tego dnia płynąć w Wiedniu. Właśnie ks. Rektor jest absolutnie przekonany, że Jan Paweł II to możny pośrednik, skutecznie mogący prosić Dobrego Boga w przeróżnych sprawach. Od tej pory każdy może to sprawdzić, w Kościele Polskim na Rennwegu.

Ks. Maciej Gawlik CR

Fotoreportaż  Marcin Piotrowski

 
© 2014 FORUMPOLONII.AT